- Brytyjski regulator stworzył ważny precedens
- Powody interwencji CMA w pracy AI Overview
- Dlaczego sukces AI-wyszukiwania może stać się problemem dla samego Google
- Czy wystarczy po prostu dodać link
- Następny krok — licencjonowanie treści?
Kiedy Google uruchomił AI Overview, wielu dostrzegło w tym nowy etap rozwoju wyszukiwania. Użytkownik zadaje pytanie, a zamiast listy linków otrzymuje gotową odpowiedź, wygenerowaną przez sztuczną inteligencję.
Bez wątpienia jest to wygodne dla użytkowników, ale dla stron informacyjnych, zasobów newsowych i mediów stało się to poważnym problemem. W końcu teraz czytelnik otrzymuje większość odpowiedzi bezpośrednio w wyszukiwaniu, nie przechodząc na stronę i nie przeglądając jej stron. Z tego powodu zasób traci nie tylko ruch, ale także możliwość uczynienia swojej domeny rozpoznawalną dla czytelników.
O utracie ruchu związanej z pojawieniem się odpowiedzi AI w wyszukiwaniu szczegółowo pisaliśmy w tym artykule: Jak wyciągnąć stronę z dołka ruchu po Spam Update i AI Overviews.
Ale wydaje się, że w Wielkiej Brytanii znaleziono pierwszą odpowiedź.
Brytyjski regulator stworzył ważny precedens
Urząd ds. konkurencji i rynków Wielkiej Brytanii (CMA) ogłosił nowe wymagania dla Google, które dotyczą AI Overview i innych funkcji AI w wyszukiwaniu.
Regulator uważa, że właściciele treści powinni mieć większą kontrolę nad tym, jak ich materiały są wykorzystywane w generatywnym wyszukiwaniu.

Sara Cardell, dyrektor generalna CMA, zauważa:
«Biorąc pod uwagę, że takie funkcje, jak przeglądy sztucznej inteligencji (AI Overviews), szybko zmieniają wyszukiwanie online, niezwykle ważne jest, aby wydawcy treści, w tym organizacje informacyjne, mieli odpowiednią siłę negocjacyjną w kwestii tego, jak wykorzystywana jest ich treść. Jednocześnie te działania pomogą dziesiątkom milionów użytkowników wyszukiwania w Wielkiej Brytanii lepiej rozumieć i ufać dostarczanym im informacjom».
Google już zgodził się przetestować nowe mechanizmy dla brytyjskich stron.
Krótko mówiąc, zasoby informacyjne otrzymają możliwość:
- kontrolowania wykorzystania swojej treści w AI Overview i AI Mode;
- pozostawania w zwykłych wynikach wyszukiwania nawet po rezygnacji z udziału w funkcjach AI;
- otrzymywania bardziej widocznych linków do swoich materiałów w odpowiedziach generowanych przez sztuczną inteligencję;
- ograniczania wykorzystania treści do dalszego uczenia modeli.
Na pierwszy rzut oka wydaje się to techniczną zmianą. W rzeczywistości chodzi o nową zasadę interakcji między systemami wyszukiwania a stronami.
Powody interwencji CMA w pracy AI Overview
Po uruchomieniu AI Overview wiele mediów i organizacji informacyjnych zaczęło zgłaszać spadek ruchu wyszukiwania. Jednocześnie właściciele stron w praktyce nie mogli zakazać wykorzystywania swojej treści w generowanych odpowiedziach i innych funkcjach AI Google bez ryzyka utraty widoczności w wyszukiwarce.
Zdaniem CMA, tworzyło to nierówne warunki dla właścicieli treści. Google kontroluje ponad 90% rynku wyszukiwania w Wielkiej Brytanii, dlatego dla większości zasobów informacyjnych rezygnacja z ruchu wyszukiwania była nierealistyczną opcją.
To właśnie ten dysbalans między platformą a właścicielami treści brytyjski regulator stara się usunąć nowymi wymaganiami.
Dlaczego sukces AI-wyszukiwania może stać się problemem dla samego Google
AI Overview wykorzystuje nie tylko wiadomości, ale także dane z blogów, zasobów pomocniczych, instrukcji technicznych, projektów edukacyjnych i stron biznesowych. Z tego powodu wpływ odpowiedzi AI wykracza daleko poza rynek mediów.
Właściciele zasobów treści już stracili znaczną część ruchu po pojawieniu się generatywnych odpowiedzi w wyszukiwaniu. Jednocześnie Google potrzebuje wysokiej jakości treści do działania AI Overview i innych funkcji AI.
W rezultacie powstaje błędne koło: AI wykorzystuje materiały stron do tworzenia odpowiedzi, ale pozbawia je bodźca do tworzenia wysokiej jakości treści.

Jeśli ruch i zyski stron będą nadal malały, część projektów może po prostu zakończyć działalność. Wtedy ucierpi również sama ekosystem AI-wyszukiwania, ponieważ AI potrzebuje stałego dostępu do aktualnych, wysokiej jakości i niezależnych źródeł informacji.
Patrząc na całą tę historię, nieuchronnie wyłania się nowa postać cyfrowej epoki — nazwijmy go Gugloboros. To ten sam Uroboros, tylko zamiast ogona stopniowo pożera źródła treści, na których opiera się jego własne AI-wyszukiwanie. Strony informacyjne dla Google nie są konkurentami, a darczyńcami. I im słabsze stają się darczyńcy, tym trudniej utrzymać zdrowie całego systemu.
Faktycznie chodzi o kwestię długoterminowej żywotności całego modelu AI-wyszukiwania. Dlatego regulatorzy coraz częściej mówią nie tylko o konkurencji między systemami wyszukiwania, ale także o konieczności zachowania modelu ekonomicznego, w którym tworzenie wysokiej jakości treści pozostaje opłacalne dla tych, którzy piszą artykuły i wiadomości.
Czy wystarczy po prostu dodać link
Ostatnie miesiące Google aktywnie zwiększa liczbę linków w odpowiedziach AI. Źródła stały się bardziej widoczne, a same odpowiedzi częściej są towarzyszone kartami stron.
To dobry krok w stronę twórców treści, ale nie rozwiązuje problemu.
Jeśli osoba szukała skomplikowanego tematu, może przejść, aby dowiedzieć się więcej. Jeśli jednak zapytanie jest proste, odpowiedź w wyszukiwaniu często całkowicie zaspokaja potrzebę.
Na przykład:
- co to jest AI Overview;
- gdzie kupić solidny hosting;
- jak działa robots.txt;
- co to jest serwer VPS.
W takich przypadkach użytkownik często otrzymuje wszystkie potrzebne informacje bezpośrednio w wyszukiwaniu.
Dlatego decyzja CMA nie ogranicza się do wymagania dodania linków. Regulator mówi o prawie właścicieli stron do samodzielnego decydowania, czy chcą uczestniczyć w wynikach AI.
Przeczytaj także: Co zrobić z FAQ po zniesieniu Google FAQ Rich Results
Następny krok — licencjonowanie treści?
W decyzji CMA nie ma wymagania wypłacania wynagrodzenia właścicielom stron za wykorzystanie ich materiałów, jednak sam fakt pojawienia się prawa do odmowy może zmienić równowagę sił.
Jeśli duże media lub popularne zasoby informacyjne uzyskają możliwość ograniczenia wykorzystania swojej treści, Google będzie musiał aktywniej negocjować z właścicielami wysokiej jakości źródeł.
Dlatego wielu ekspertów nazywa obecne decyzje pierwszym krokiem w kierunku przyszłych modeli licencyjnych.
Podobny scenariusz przeszedł już przez serwisy muzyczne, platformy streamingowe i media społecznościowe. Najpierw pojawiały się spory dotyczące wykorzystania treści, a potem formułowane były nowe zasady współpracy.
Oczywiście, Wielka Brytania jest daleko od Ukrainy, ale dla całego świata ma znaczenie sam fakt, że regulator po raz pierwszy bezpośrednio ingerował w relacje między generatywnym wyszukiwaniem a właścicielami treści.
Jeśli nowy mechanizm okaże się skuteczny, podobne wymagania mogą pojawić się w Unii Europejskiej i innych krajach.
W takim przypadku właściciele stron otrzymają nowy instrument kontroli nad swoimi materiałami. Podobnie jak kiedyś robots.txt pozwolił decydować, co można indeksować, a co nie.
I całkiem możliwe, że za kilka lat zezwolenie na wykorzystanie treści dla AI stanie się tak samo powszechnym ustawieniem strony, jakimi dzisiaj są metody klasycznego SEO.










